14 grudnia 2012

Fuyu no Maboroshi - Pakila Music (23.01.2008r.)


Tekst: Tomori Nakazawa


16 stycznia Acid Black Cherry wydało swój czwarty singiel, „Fuyu no Maboroshi”. Zaplanowano również wydanie pierwszego albumu, 13 lutego. Ich plany wzbogaciły się również o trasę koncertową w małych klubach, która rozpocznie się w marcu, oraz trasę w dużych halach, która będzie miała miejsce w maju. Acid Black Cherry z pewnością zatraci się w tym roku w wirze wydarzeń!

W historii na czwartym singlu, ktoś jest zmuszony do zmierzenia się z cierpieniem po śmierci bliskiej osoby. Słuchając jej, ma się bolesne uczucie, jakby coś rozrywało środek naszych serc, cicho i stopniowo wypływając na powierzchnię.

yasu: To jedna z tych bolesnych piosenek, prawda? Okoliczności, w jakich narodziła się ta piosenka wcale nie wynikają z mojego osobistego doświadczenia. Właściwie, natchnął mnie list, który dostałem od jednej z fanek. Napisała w nim, że jej chłopak, z którym przychodziła na koncerty Janne Da Arc, właśnie zmarł.

Skoro nie wspomniałeś o tym, kto go napisał, to czy możesz nam przybliżyć treść tego listu?

yasu: Ona i jej chłopak byli parą i oboje wspierali Janne Da Arc. Często planowali wspólne wyjścia na koncerty. Jednakże, jej chłopak zmarł i przez dłuższy czas wspomnienia z nim związane były dla niej tak bolesne, że całkiem się załamała, słuchając piosenek Janne Da Arc. Minęło jednak trochę czasu i być może znów odnalazła spokój... Ponownie słuchając piosenek Janne Da Arc, znów stała się szczęśliwa. Napisała w tym liście „dziękuję”, dziękowała za wszystkie piosenki Janne Da Arc, za to, że przynoszą jej tyle radości. Jednak czułem, że to ja powinienem jej podziękować.

W tekście „Fuyu no Maboroshi” ukazałeś, płynące prosto z serca, prawdziwe uczucia swojej fanki.

yasu: Ach, cóż... Jeśli ta piosenka faktycznie porusza ludzkie serca, to jestem mi niezmiernie miło.

To również twój czwarty singiel. Czy masz jakiś cel, który chcesz osiągnąć?

yasu: Z początku pomyślałem, że chcę stworzyć więcej mocnych piosenek. Skoro poprzednie trzy single, które wydałem, „SPELL MAGIC”, „Black Cherry” i „Aishitenai”, były całkiem różne, pomyślałem „Może lepiej byłoby postarać się o wydanie czterech różnych singli”, dlatego to zrobiłem.

W „Fuyu no Maboroshi” wyczuwam kryjące się tam silne emocje, zupełnie jakbyś streścił klimatyczną scenę z filmu.
yasu: Dziękuję bardzo. Dając innym możliwość odczuwania takich emocji, nie mogę się czuć inaczej, jak tylko zadowolony z siebie.

Dodanie skrzypiec do aranżacji również zbliża nas do momentu ukazania w pełni obnażonego serca.

yasu: To dobra aranżacja, prawda? I mimo tego, że bardzo chciałem, by to gitara była na pierwszym planie, byłoby mi miło z wiedzą, że ludziom podoba się ten smyczkowy akcent.

Jako drugi kawałek na singlu, nagrałeś cover dobrze znanej piosenki. Tym razem jest to „Koi Hitoyo” Shizuki Kodo.

yasu: Kiedy ta piosenka była hitem... to był... mój drugi rok w szkole średniej? Oczywiście słuchałem oryginału. Był to czas, kiedy moja miłość do rockowej muzyki przybrała gigantyczne rozmiary, więc to nie tak, że zachwycałem się tą piosenką, nic z tych rzeczy. Tym razem miałem okazję nagrać cover, ponieważ mój reżyser mi to zasugerował, mówiąc „Czy ta piosenka by do ciebie nie pasowała, gdybyś ją zaśpiewał?”. Skoro była to piosenka, która była skomponowana w dość podobny sposób, w jaki komponuję ja, i idealnie równoważyłaby „Fuyu no Maboroshi”, zdecydowałem się na nią.

Do tej pory, wszystkie twoje covery to piosenki z lat '70 oraz '80, ta również...

yasu: Wciąż wydaje mi się, jakby były one wydane całkiem niedawno, ale zdaję sobie sprawę z tego, że zostały wydane w latach '80... i ten kawałek również. Z uwagi na aranżację, to bardziej w stylu „cóż, zostawiam to tobie”. I wtedy, kiedy wkładam w to trochę swojej inwencji, powstaje całkiem niezła piosenka.

Jak reagują twoi fani na covery?

yasu: Nie tak źle. Po pierwsze, sam mam dużo frajdy, kontynuując serię coverów. Słyszałem też, że fani również są tym podekscytowani i wyczekując ich mówią „Ciekawe, co zaśpiewa następnym razem?”. Ech, ale są też ludzie, którzy mówią „Proszę, zaśpiewaj tak, jak w oryginale...”, więc... (śmiech). Tak jakby tylko czekali, aż wydam albm z coverami (śmiech).

Limitowana edycja singla będzie zawierała również teledysk do „Fuyu no Maboroshi”. Proszę powiedz nam, jakiego rodzaju będzie to PV.

yasu: Ta piosenka jest dość poważna, prawda... Cóż, PV jest zupełnie niepoważne (śmiech). Jeśli chodzi o kontekst, to jest to wynik chęci kontynuowania Serii Nerdów z Akibahary*. Idąc tym tropem, stworzyliśmy bajkę, gdzie ujawniło się wiele umiejętności członków zespołu.

Naprawdę jest komiczna?

yasu: Mimo tego, że w pewien sposób jest oderwana od kontekstu piosenki, to temat wciąż jest dość poważny. Może mógłbym powiedzieć, że jest przedstawiony w zabawny sposób. Jest tam kilka przezabawnych momentów, ale znajdą się też takie, które wywołają u odbiorcy łzy. Kiedy to oglądałem, nagle pomyślałem „Och, to jest naprawdę dobre...”. Naprawdę chcę, żebyście wyczekiwali tego singla. Przypadkowo, tematem jest „erotyka”.

Znowu, jest to wspaniały temat.

yasu: Mimo tego, że powiedziałam, że chodzi o „erotykę”, nie mam na myśli „pornografii”, raczej „delikatną nieprzyzwoitość”. I chociaż jest to dość powszechnie używana fraza, jest ona inna od tego, co mam na myśli i mimo mojej wzmianki o tym, piosenka wciąż, sama w sobie, jest bolesna, więc nie chciałem zbytnio eksponować tego elementu.

Czy to trudne, by wyrysować granicę tego, jak daleko możesz się posunąć z ekspresją erotyzmu?

yasu: Nigdy nie myślałem o ograniczającym mnie limicie. Jeśli mam się wypowiadać w czyimś imieniu, to ten ktoś mnie do tego determinuje, w tym cała zabawa, czyż nie? Nie chodzi tutaj o posługiwanie się erotyzmem dla samego erotyzmu. Mimo wszystko, nieodłączne znaczenie pewnych rzeczy stwarza pytanie „Dlaczego oni to zrobili?”, przesłania wszystkie inne znaczenia.

W czasie tego wywiadu jest dopiero połowa grudnia, a ty wciąż jesteś w połowie pracy nad albumem. W środku tego zamieszania, czy czujesz, jakbyś robił postępy?

yasu: Skoro zawsze myślę sobie „Włóż w to całe serce”, to nieuniknione, że dam z siebie wszystko (śmiech).

Jak na twój pierwszy album, jakie masz jego wyobrażenie, kiedy go już ukończysz?

yasu: Myślę, że będzie duża odmienność piosenek, ale ogółem, jest to „ciężki” album. Myślę, że jeśli go posłuchacie, to będziecie bardzo zadowoleni z tego materiału, nie sądzisz?

Więc mówisz, że będzie to raczej ciężki wstrząs.

yasu: To wszystko, co mogę teraz powiedzieć, biorąc pod uwagę to, że nie mogę już nic dodać, póki nie ukarze się album. Ciężko nad nim pracuję, w nadziei, że będę mógł poruszyć nim pokolenie, tak jak hard-rockowe albumy mojego pokolenia poruszyły mnie; chcę stworzyć album, który sprawi, że ludzie, którzy są w wieku, w jakim byłem wtedy ja, powiedzą „To jest super!”.

Naturalnie, twoje nieodłącznie melodyjne kompozycje i charakterystyczne piosenki będą częścią teraźniejszości, yasu-san.

yasu: Chociaż mój zespół ma raczej męski stosunek, wierzę również, że chcę stworzyć album, który będzie łatwy w odbiorze. Być może mogę nazwać to jakby bardziej chęcią obrony „podstaw swojej pracy”, niż ukazywaniem mojej indywidualnej więzi z muzyką...? Widząc to wierzę, że pozwolenie sprawom, by toczyły się własnymi torami jest częścią mojej natury.

W marcu zaczynasz trasę po klubach. Wiele z tych lokali jest blisko i są one prywatne.

yasu: Kiedy w zeszłym roku przeprowadziłem sekretną trasę koncertową, wiele miejsc było małych, ale nie czułem się tam specjalnie niekomfortowo. Ponadto, minęło sporo czasu, od kiedy byłem w trasie jako tylko jeden zespół i to samo w sobie jest frajdą.

W maju rozpoczynasz trasę po dużych halach.

yasu: Oczywiście myślę, że istota tych dwóch tras będzie różna, ale szczerze, chciałbym wszystkiego doświadczyć. Jak sądziłem, mimo zaawansowania planów i organizacji tych wydarzeń, jedyna rzecz, na której się skupia, to album, więc teraz w pierwszej kolejności na to przeznaczam całą moją energię.

Wygląda na to, że w tym roku pokazałeś nam ogrom energii i zapału do działania. Spoglądając wstecz na 2007 rok, czy jest coś, co chciałbyś powiedzieć?

yasu: Moim szczerym odczuciem jest to, że był to nadzwyczaj dobry rok dla mnie. Miałem możliwość mieć naprawdę dużo zabawy i znów coś osiągnąć z moimi znajomymi muzykami, było też wiele rzeczy, które mnie zmotywowały. Naprawdę to czuję, po zrobieniu sekretnych i darmowych koncertów, to one były dla mnie najlepszym źródłem motywacji. Miałem też możliwość wydania kilku singli w tym czasie i postawić sobie za zadanie nagrywanie coverów. W pewien sposób czuję, jakby było wiele czynników, które pozwoliły mi dotknąć tych uczuć, które mi towarzyszyły, kiedy po raz pierwszy stałem na scenie jako artysta. Chciałem, by to do mnie wróciło, dlatego był to zdecydowanie dobry rok.

Mam nadzieję, że przyszły rok również taki będzie. Więc, kończąc już, proszę przekaż dla naszych czytelników wiadomość.

yasu: „Fuyu no Maboroshi”, tak jak mojej poprzednie prace, jest łatwą w odbiorze piosenką. Jeśli zaczniesz swoją przygodę z Acid Black Cherry od tej piosenki, będzie mi niezmiernie miło. Oczywiście, chcąc pozyskać jeszcze więcej fanów Acid Black Cherry, niż w tym roku, będę pracował bardzo ciężko i włożę w to cały mój wysiłek, dlatego proszę, byście kontynuowali zainteresowanie moją pracą.  


______
*Akibahara Nerd Series, czyli sympatyczne przebrania yasu i reszty ABC.

Brak komentarzy: