Tekst: Tomori Nakazawa
16 stycznia Acid Black Cherry wydało
swój czwarty singiel, „Fuyu no Maboroshi”. Zaplanowano również
wydanie pierwszego albumu, 13 lutego. Ich plany wzbogaciły się
również o trasę koncertową w małych klubach, która rozpocznie
się w marcu, oraz trasę w dużych halach, która będzie miała
miejsce w maju. Acid Black Cherry z pewnością zatraci się w tym
roku w wirze wydarzeń!
W historii na czwartym singlu, ktoś
jest zmuszony do zmierzenia się z cierpieniem po śmierci bliskiej
osoby. Słuchając jej, ma się bolesne uczucie, jakby coś rozrywało
środek naszych serc, cicho i stopniowo wypływając na powierzchnię.
yasu: To jedna z tych bolesnych
piosenek, prawda? Okoliczności, w jakich narodziła się ta piosenka
wcale nie wynikają z mojego osobistego doświadczenia. Właściwie,
natchnął mnie list, który dostałem od jednej z fanek. Napisała w
nim, że jej chłopak, z którym przychodziła na koncerty Janne Da
Arc, właśnie zmarł.
Skoro nie wspomniałeś o tym, kto go
napisał, to czy możesz nam przybliżyć treść tego listu?
yasu: Ona i jej chłopak byli parą i
oboje wspierali Janne Da Arc. Często planowali wspólne wyjścia na
koncerty. Jednakże, jej chłopak zmarł i przez dłuższy czas
wspomnienia z nim związane były dla niej tak bolesne, że całkiem
się załamała, słuchając piosenek Janne Da Arc. Minęło jednak
trochę czasu i być może znów odnalazła spokój... Ponownie
słuchając piosenek Janne Da Arc, znów stała się szczęśliwa.
Napisała w tym liście „dziękuję”, dziękowała za wszystkie
piosenki Janne Da Arc, za to, że przynoszą jej tyle radości.
Jednak czułem, że to ja powinienem jej podziękować.
W tekście „Fuyu no Maboroshi”
ukazałeś, płynące prosto z serca, prawdziwe uczucia swojej fanki.
yasu: Ach, cóż... Jeśli ta piosenka
faktycznie porusza ludzkie serca, to jestem mi niezmiernie miło.
To również twój czwarty singiel. Czy
masz jakiś cel, który chcesz osiągnąć?
yasu: Z początku pomyślałem, że chcę
stworzyć więcej mocnych piosenek. Skoro poprzednie trzy single,
które wydałem, „SPELL MAGIC”, „Black Cherry” i
„Aishitenai”, były całkiem różne, pomyślałem „Może
lepiej byłoby postarać się o wydanie czterech różnych singli”,
dlatego to zrobiłem.
W „Fuyu no Maboroshi” wyczuwam
kryjące się tam silne emocje, zupełnie jakbyś streścił
klimatyczną scenę z filmu.
yasu: Dziękuję bardzo. Dając innym możliwość odczuwania takich emocji, nie mogę się czuć inaczej, jak tylko zadowolony z siebie.
yasu: Dziękuję bardzo. Dając innym możliwość odczuwania takich emocji, nie mogę się czuć inaczej, jak tylko zadowolony z siebie.
Dodanie skrzypiec do aranżacji również
zbliża nas do momentu ukazania w pełni obnażonego serca.
yasu: To dobra aranżacja, prawda? I
mimo tego, że bardzo chciałem, by to gitara była na pierwszym
planie, byłoby mi miło z wiedzą, że ludziom podoba się ten
smyczkowy akcent.
Jako drugi kawałek na singlu, nagrałeś
cover dobrze znanej piosenki. Tym razem jest to „Koi Hitoyo”
Shizuki Kodo.
yasu: Kiedy ta piosenka była hitem...
to był... mój drugi rok w szkole średniej? Oczywiście słuchałem
oryginału. Był to czas, kiedy moja miłość do rockowej muzyki
przybrała gigantyczne rozmiary, więc to nie tak, że zachwycałem
się tą piosenką, nic z tych rzeczy. Tym razem miałem okazję
nagrać cover, ponieważ mój reżyser mi to zasugerował, mówiąc
„Czy ta piosenka by do ciebie nie pasowała, gdybyś ją
zaśpiewał?”. Skoro była to piosenka, która była skomponowana w
dość podobny sposób, w jaki komponuję ja, i idealnie
równoważyłaby „Fuyu no Maboroshi”, zdecydowałem się na nią.
Do tej pory, wszystkie twoje covery to
piosenki z lat '70 oraz '80, ta również...
yasu: Wciąż wydaje mi się, jakby były one
wydane całkiem niedawno, ale zdaję sobie sprawę z tego, że
zostały wydane w latach '80... i ten kawałek również. Z uwagi na
aranżację, to bardziej w stylu „cóż, zostawiam to tobie”. I
wtedy, kiedy wkładam w to trochę swojej inwencji, powstaje całkiem
niezła piosenka.
Jak reagują twoi fani na covery?
yasu: Nie tak źle. Po pierwsze, sam
mam dużo frajdy, kontynuując serię coverów. Słyszałem też, że
fani również są tym podekscytowani i wyczekując ich mówią
„Ciekawe, co zaśpiewa następnym razem?”. Ech, ale są też
ludzie, którzy mówią „Proszę, zaśpiewaj tak, jak w
oryginale...”, więc... (śmiech). Tak jakby tylko czekali, aż
wydam albm z coverami (śmiech).
Limitowana edycja singla będzie
zawierała również teledysk do „Fuyu no Maboroshi”. Proszę
powiedz nam, jakiego rodzaju będzie to PV.
yasu: Ta piosenka jest dość poważna,
prawda... Cóż, PV jest zupełnie niepoważne (śmiech). Jeśli
chodzi o kontekst, to jest to wynik chęci kontynuowania Serii Nerdów
z Akibahary*. Idąc tym tropem, stworzyliśmy bajkę, gdzie ujawniło
się wiele umiejętności członków zespołu.
Naprawdę jest komiczna?
yasu: Mimo tego, że w pewien sposób
jest oderwana od kontekstu piosenki, to temat wciąż jest dość
poważny. Może mógłbym powiedzieć, że jest przedstawiony w
zabawny sposób. Jest tam kilka przezabawnych momentów, ale znajdą
się też takie, które wywołają u odbiorcy łzy. Kiedy to
oglądałem, nagle pomyślałem „Och, to jest naprawdę dobre...”.
Naprawdę chcę, żebyście wyczekiwali tego singla. Przypadkowo,
tematem jest „erotyka”.
Znowu, jest to wspaniały temat.
yasu: Mimo tego, że powiedziałam, że
chodzi o „erotykę”, nie mam na myśli „pornografii”, raczej
„delikatną nieprzyzwoitość”. I chociaż jest to dość
powszechnie używana fraza, jest ona inna od tego, co mam na myśli i
mimo mojej wzmianki o tym, piosenka wciąż, sama w sobie, jest
bolesna, więc nie chciałem zbytnio eksponować tego elementu.
Czy to trudne, by wyrysować granicę
tego, jak daleko możesz się posunąć z ekspresją erotyzmu?
yasu: Nigdy nie myślałem o
ograniczającym mnie limicie. Jeśli mam się wypowiadać w czyimś
imieniu, to ten ktoś mnie do tego determinuje, w tym cała zabawa,
czyż nie? Nie chodzi tutaj o posługiwanie się erotyzmem dla samego
erotyzmu. Mimo wszystko, nieodłączne znaczenie pewnych rzeczy
stwarza pytanie „Dlaczego oni to zrobili?”, przesłania wszystkie
inne znaczenia.
W czasie tego wywiadu jest dopiero
połowa grudnia, a ty wciąż jesteś w połowie pracy nad albumem. W
środku tego zamieszania, czy czujesz, jakbyś robił postępy?
yasu: Skoro zawsze myślę sobie „Włóż
w to całe serce”, to nieuniknione, że dam z siebie wszystko
(śmiech).
Jak na twój pierwszy album, jakie masz
jego wyobrażenie, kiedy go już ukończysz?
yasu: Myślę, że będzie duża
odmienność piosenek, ale ogółem, jest to „ciężki” album.
Myślę, że jeśli go posłuchacie, to będziecie bardzo zadowoleni
z tego materiału, nie sądzisz?
Więc mówisz, że będzie to raczej
ciężki wstrząs.
yasu: To wszystko, co mogę teraz powiedzieć,
biorąc pod uwagę to, że nie mogę już nic dodać, póki nie
ukarze się album. Ciężko nad nim pracuję, w nadziei, że będę
mógł poruszyć nim pokolenie, tak jak hard-rockowe albumy mojego
pokolenia poruszyły mnie; chcę stworzyć album, który sprawi, że
ludzie, którzy są w wieku, w jakim byłem wtedy ja, powiedzą „To
jest super!”.
Naturalnie, twoje nieodłącznie
melodyjne kompozycje i charakterystyczne piosenki będą częścią
teraźniejszości, yasu-san.
yasu: Chociaż mój zespół ma raczej
męski stosunek, wierzę również, że chcę stworzyć album, który
będzie łatwy w odbiorze. Być może mogę nazwać to jakby bardziej
chęcią obrony „podstaw swojej pracy”, niż ukazywaniem mojej
indywidualnej więzi z muzyką...? Widząc to wierzę, że pozwolenie
sprawom, by toczyły się własnymi torami jest częścią mojej
natury.
W marcu zaczynasz trasę po klubach.
Wiele z tych lokali jest blisko i są one prywatne.
yasu: Kiedy w zeszłym roku
przeprowadziłem sekretną trasę koncertową, wiele miejsc było
małych, ale nie czułem się tam specjalnie niekomfortowo. Ponadto,
minęło sporo czasu, od kiedy byłem w trasie jako tylko jeden
zespół i to samo w sobie jest frajdą.
W maju rozpoczynasz trasę po dużych
halach.
yasu: Oczywiście myślę, że istota
tych dwóch tras będzie różna, ale szczerze, chciałbym
wszystkiego doświadczyć. Jak sądziłem, mimo zaawansowania planów
i organizacji tych wydarzeń, jedyna rzecz, na której się skupia,
to album, więc teraz w pierwszej kolejności na to przeznaczam całą
moją energię.
Wygląda na to, że w tym roku
pokazałeś nam ogrom energii i zapału do działania. Spoglądając
wstecz na 2007 rok, czy jest coś, co chciałbyś powiedzieć?
yasu: Moim szczerym odczuciem jest to,
że był to nadzwyczaj dobry rok dla mnie. Miałem możliwość mieć
naprawdę dużo zabawy i znów coś osiągnąć z moimi znajomymi
muzykami, było też wiele rzeczy, które mnie zmotywowały. Naprawdę
to czuję, po zrobieniu sekretnych i darmowych koncertów, to one
były dla mnie najlepszym źródłem motywacji. Miałem też
możliwość wydania kilku singli w tym czasie i postawić sobie za
zadanie nagrywanie coverów. W pewien sposób czuję, jakby było
wiele czynników, które pozwoliły mi dotknąć tych uczuć, które
mi towarzyszyły, kiedy po raz pierwszy stałem na scenie jako
artysta. Chciałem, by to do mnie wróciło, dlatego był to
zdecydowanie dobry rok.
Mam nadzieję, że przyszły rok
również taki będzie. Więc, kończąc już, proszę przekaż dla
naszych czytelników wiadomość.
yasu: „Fuyu no Maboroshi”, tak jak mojej
poprzednie prace, jest łatwą w odbiorze piosenką. Jeśli zaczniesz
swoją przygodę z Acid Black Cherry od tej piosenki, będzie mi
niezmiernie miło. Oczywiście, chcąc pozyskać jeszcze więcej
fanów Acid Black Cherry, niż w tym roku, będę pracował bardzo
ciężko i włożę w to cały mój wysiłek, dlatego proszę, byście
kontynuowali zainteresowanie moją pracą.
______
*Akibahara Nerd Series, czyli sympatyczne przebrania yasu i reszty ABC.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz